-Hej Luca.-powiedziałam.
-Cześć Fran! Przepraszam, że tak rano musiałem wyjść z domu, ale praca to praca.-odpowiedział.
-Nic się nie stało. Widziałeś może dwie dziewczyny? Rudowłosą i brunetkę?- zapytałam.
-Nie. A co?- spytał się.
-Nic. Umówiłam się z nimi po zajęciach z Gregorio.- odparłam i dodałam.-Myślałam,że już są.
-Niestety ich nie ma. A może sok truskawkowy na poprawę humoru?-zapytał po czym uśmiechnął się.
-Dlaczego by nie?-odrzekłam i też się uśmiechnęłam.
Siadając do stołu sprawdziłam wyświetlacz telefonu. Żadnej wiadomości od Marco. Chciałam do niego zadzwonić gdy przed sobą zobaczyłam Viole i Camile.
-O cześć! Czekałam na Was!-wykrzyknęłam zadowolona.
-Hej! Przepraszam, że się spóźniłyśmy, ale rozmawiałyśmy z innymi. I tak jakoś czas szybko minął...-powiedziała Cami.
-Ok. Zamówiłam sok. Wy też jakiś chcecie?- zapytałam.
-Ja poproszę sok pomarańczowy.-powiedziała Violetta.
-Ja również.-dołączyła się Camila.
-To poczekajcie, a ja zamówię.-odrzekłam i poszłam.
Luca szykował zamówienie dla kogoś innego, a mój sok stał obok. Pewnie zapomniał mi go przynieść-pomyślałam.
-Luca. Poproszę jeszcze dwa soki pomarańczowe.-powiedziałam.
-Dobra.- odpowiedział po czym zaczął przygotowywać soki. Czekałam chwilę.
-Już! Proszę oto dwa soki pomarańczowe.-powiedział i dodał.-I jeszcze jeden truskawkowy.
-Dzięki braciszku- odrzekłam i odeszłam z sokami.
Podchodząc do stoliku dziewczyny śmiały się, a gdy podeszłam ucichły. Dziwiło mnie to trochę.
-Proszę.-podałam im soki i usiadłam.
-Dzięki.-powiedziała Violetta.
-Dobra. To teraz opowiem Wam coś więcej o sobie. Ok?-zapytała się nas Camila.
-Słuchamy.-odparłam i się uśmiechnęłam.
-No, więc wiecie jak mam na imię.-na jej twarzy pojawił się uśmiech.-Mam siedemnaście lat. Mieszkałam w Hiszpanii, ale przeprowadziłam się do Buenos Aires w wieku ośmiu lat. Do Studio chodzę od tego roku szkolnego. Podoba mi się tutaj. Moi rodzice uważają, że nie powinnam wiązać z tym dalszej przyszłości. Gram na gitarze. To chyba tyle...-odrzekła po czym szybko dodała- Mówcie do mnie Cami.
-To teraz ja.-powiedziała Violetta.- Ja również mam siedemnaście lat. Na nazwisko mam Castillo. Do Studio też chodzę dopiero od tego roku. Głównie z tego powodu, że co trochę przeprowadzam się z moim tatą. Moja mama nie żyje. Zginęła w wypadku samochodowym gdy miałam pięć lat. To po niej odziedziczyłam pasję do muzyki. Urodziłam się w Buenos Aires. Mieszkałam w Madrycie. Teraz mieszkam tutaj. Umiem grać na pianinie.
-Teraz ty Francesca.-uśmiechnęła się Camila.
-No dobrze. Mówcie do mnie Fran. Też mam siedemnaście lat. Jestem Włoszką. W Buenos Aires mieszkam od kilkunastu lat. Do Studio uczęszczam od dawna. Nie było mnie od początku roku, ponieważ wygrałam trasę koncertową z moim bratem. Tak dokładnie mam dwóch braci. Pierwszy, który jest najstarszy ma na imię Luca. To jego restauracja. Drugi ma osiemnaście lat ma na imię Federico. To on wygrała trasę od You-Mix'u. Aktualnie on nadal jest w trasie. I to chyba wszystko.- opowiedziałam o sobie dziewczyną.
-No tak! To ty! Kojarzyłaś mi się z kimś, ale nie wiedziałam czy to na pewno ty.- odpowiedziała mi Viola.
Uśmiechnęłam się. Dobrze, że nie kojarzą mnie ze sławą i pieniędzmi. Nagle do Camili zadzwonił telefon. Odebrała.
-Przepraszam.- wstała i odeszła.
-Violu, widziałaś Marco?-zapytałam. Ma roztrzepane włosy. -zaczęłam się śmiać i dodałam.- Nie dzwonił do mnie od kilku dni, więc nie wiem co się z nim dzieje.
-Wiem o kim mówisz.-powiedziała i poradziła.- Niestety nie, ale spróbuj do niego zadzwonić. Może odbierze.
-Dzwoniłam chyba z tysiąc razy. -odpowiedziałam smutna.
-Nie smuć się. Może ma powód. -odrzekła.
-Spróbuję.- odparłam.
Violetta jest bardzo mądrą i miłą osobą. Dobrze, że ją poznałam.
Posiedziałyśmy chwilę w ciszy i piłyśmy swoje soki. Chwilę później podeszła do nas Camila.
-Violetta musimy iść pomóc.- powiedziała tajemniczo.
-Po co?-zapytała się jej Viola.
-No jak to po co? Pomóc.-odpowiedziała Cami.
-Aa! No tak! Zapomniałam!-przypomniała sobie Violetta.
-Mogę Wam pomóc? Nie mam teraz co robić.- spytałam się dziewczyn.
-Nie!-wykrzyknęły.
-Czemu?- próbowałam się dowiedzieć.
-Bo to dotyczy tylko nas.-odparła Camila i dodała.- Pa,pa! - krzyknęła i poszła.
-Do zobaczenia Fran!-dorzuciła Viola.
-Cześć.-burknęłam cicho pod nosem.
Zastanawiałam się dlaczego tak nagle musiały wyjść. No trudno. Wstałam i poszłam do Studio. Musiałam w końcu napisać piosenkę.
Wchodząc do szkoły nie zauważyłam nikogo. Weszłam do auli i usiadłam przy pianinie. Nagle przypomniały mi się chwile z Marco. Zaczęłam grać. Chwilę potem słowa same przyszły mi do głowy. Śpiewałam. Gdy się odwróciłam zobaczyłam Marco...